niedziela, 9 czerwca 2013

Graduation 2013!!!!!

Graduation to oficjalne zakonczenie high school'a i wręczenie dyplomów.
Ja miałam graduation akurat w tę sobotę.

Przyjechałam sporo przed czasem, więc miałam czas na stresowanie się. Ja jak to ja. Stresuję się zawsze, byle czym, trzęsę się, poco mi sie ręce itd :P Taka już moja natura, nic nie poradzę. Także siedziałam w samochodze czekając od 5pm na godzinę 5:45pm bo o tej właśnie porze mieliśmy przyjść na "check-in". Doczekałam się 5:45, poszłam, prosto pod drzwi do Reliant Arena. Przy drzwiach tłum ludzi. Bo przed nami inna szkoła również miała graduation. Także nie dość że przed wejściem byli uczniowie naszej szkoły, ich rodzice i znajomi to jeszcze masa uczniów innej szkoły, ich znajomi i rodziny zaczęli wychodzić z budynku. W momencie gdy tamci zaczęli wychodzić z budynku, rodzice i znajomi uczniów z naszej szkoły postanowili wchodzić do środka, a my z kolei (my = uczniowie) mieliśmy wchodzić zupełnie innymi drzwiami... także zaczęło się przepychanie... ugh... Zamieszanie z lekka :D

Jak już weszliśmy do budynku to najpierw policjant skanerem sprawdzał czy nie mamy przy sobie telefonu komórkowego. Taka zasada, żeby w czasie ceremonii komuś nie zadzwoniło.

Po tym idziemy dalej i najpierw był jeden wielki hall i tam, na ścianie wisiała kartka z imionami wszystkich uczniów. Na tejże kartce mieliśmy znaleźć swoje imię, zapamiętać literkę która stała przy tym imieniu i numer (w moim przypadku była to litera M i numer 554). Litera M oznaczała grupę w której stoję, a co do numeru to oznacza że jestem 554 w całej grupie 601 uczniów, czyli 553 osoby dostaną dyplom zanim ja dostanę swój. W każdej grupie było kilkanaście osób i w drugim wielkim hallu, mieliśmy się ustawiać w naszych grupach kolejno według tych naszych numerków. Później, długim korytarzem, szliśmy na kolejną salę gdzie odbywała się uroczystość i tam grupami byliśmy usadzeni w rzędach krzesełek.


 Najpierw wchodziła pani dyrektor, nauczyciele, najlepsza dwudziestka czyli uczniowie z najwyższą średnią, a później już szło alfabetycznie.



Najpierw staliśmy i mówiliśmy Pledge of Allegiance a później wraz z chórem szkolnym wyśpiewany został hymn.

Taka ciekawostka - Pledge of Alliegiance to przysięga, którą zresztą mówimy codziennie w szkole i wygląda to tak.
Najpierw do flagi amerykańskiej:

A potem do flagi Texasu:
Po przysięgach śpiewany był hymn a później zaczęły się przemowy. Przemawiała m.in pani dyrektor, Valedictorian czyli dziewczyna która była pierwsza w klasie jeśli chodzi o średnią, Salutatorian czyli osoba na drugim miejscu, (chłopak, zresztą Grek o imieniu Konstantinos,) i inne ważne osoby.

Potem zaczęło się wręczanie dyplomów. Alfabetycznie. Niecierpliwie czekałam aż dojdzie do literki "T". Kilka razy przymknęłam oczy ; )  Widziałam, że Konstantinos przyniósł sobie książkę do czytania. Mądry chłopak. Że też nie wpadłam na to, bo faktycznie trochę nudno było : P

No ale w końcu nadeszła kolej i na mój rząd. Zanim wstaliśmy Pani nauczycielka sprawdzała czy wszyscy mamy karteczki z imionami. Zaraz wyjaśnię po co te karteczki.
Wstajemy:


Hahaha pięknie tu wyszłam, ale to NIEWAŻNE, byłam bardzo podekscytowana faktem że nadeszła NASZA KOLEJ. Jak widać tylko ja taka podniecona ale whatever : )

Karteczka którą trzymałam w ręku dawałam do nauczyciela, który wyczytywał moje imię.  Moje imię było napisane na dwa sposoby.
Normalnie: Iga Tkaczyk oraz fonetycznie: Eega Ti-ka-chic. W sumie się przyzwyczaiłam i zwykle tak się nie spinam na punkcie poprawnej wymowy mojego imienia, ale jako że było dość ważne wydarzenie to musiałam dopilnować żeby zostało przeczytane poprawnie i dopisałam tę fonetyczną wersję : )

I teraz tutaj stoję i czekam aż osoba przede mną odbierze dyplom. Pani co stoi obok mnie ehhh... Nie przepadam za nią, ponieważ jest zawsze w złym humorze. Mówiła mi do ucha instrukcje, uprzedziła mnie: "no fun or stupid stuff".
Kurde a ja tyle sobie głupot zaplanowałam....
A ten pan w czarnej szacie właśnie czytał moje imię i nazwisko. Poprawnie przeczytał! Yaay : ) 
No i idę wzdłuż sceny w stronę pani dyrektor.
Pani dyrektor pogratulowała, podała rękę, wręczyła dyplom, a później obie uśmiechałyśmy się do zdjęcia:


Przy zejściu z tej sceny były schodki i każdemu schodzić pomagała Ms. Turner. Nie wiem czy będę w stanie wyrazić jak bardzo ją kocham i jak bardzo jestem jej wdzięczna za pomoc. Odpowiedziała mi na każde pytanie jakie miałam dotyczące szkół, college'ów, testów, przedmiotów, kredytów GENERALNIE wszystkiego związanego z edukacją. Rozwiała wszelkie moje wątpliwości, pomogła przy wyborze studiów, ustaleniu tego planu na przyszłość który mam i dzięki niej wiem to wszystko o czym mogłam napisać w poprzednim poście (SAT i college) i nawet więcej.
Także kocham ją strasznie i bardzo dużo jej zawdzięczam.
To my:
 Później było jeszcze kilkanaście nauczycieli, z którymi w drodze powrotnej do swojego krzesełka uściskiwałam dłoń.

To jeszcze zanim dotarłam na miejsce. Szczęśliwie udało się rodzicom zrobić zdjęcie, gdy jakimś cudem usłyszałam ich krzyki w moją stronę ; )

I to jak już dotarłam do krzesełka swojego:

Kilka rzędów krzesełek po mnie poszło jeszcze odebrać swoje dyplomy.
Jeszcze trochę gadania...
...i koniec: 


Wstalismy żeby rzucić nasze capecki w górę


No i po imprezie.
Wyszliśmy na zewnątrz, z początku trudno było znaleźć znajome twarze w tłumie, ale w końcu udało się. 
Uściski, miłości na koniec:

I na koniec ja przy nowym samochodzie:















 Just kidding, chciałabym ; )







8 komentarzy:

  1. No byla impreza! Pania Alane to i ja bym usciskal bo ona i mi tlumaczyla co to sa kredyty i na czym polega amerykanska edukacja zanim Iga przyjechala.
    Z punktu widzenia ogladacza, to kazda rodzina miala 2 godziny siedzenia i swoje 5 minut kiedy ich pociecha :-) odbierala dyplom.
    A pan co czytal nazwiska niedosc ze poprawnie fonetycznie wymowil, to zrobil to troche w stylu widowisk sportowych: Iiiiiggggaaaa Tkaczyyyyk. Wyszlo mu swietnie.
    No i mamy dziecko po hajskulu i zaraz idzie do koledzu.... koniec swiata zbliza sie wielkimi krokami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. GRATULUJE IGA!!!!

    I to nie koniec swiata sie zbliza a poczatek "nowego" rozdzialu w Twoim juz doroslym zyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo!!!
      Wiem, wiem ale dla rodziców to chyba koniec świata :)

      Usuń
  3. Hej ;) po raz pierwszy znalazlam bloga ktorego pisze osoba chodzaca prywatnie do HS a nie z zadnego biura typu almatur! Jezu jak sie ciesze. Ja sama obecnie jestem w 1 lo jeszcze, ale za rok na 3 klase zamierzam wlasnie wyjechac do US i mam w zwiazku z tym do Cb kilka pytan. Na jakiej zasadzie wyjechalas, jaka wiza? Bo ja bym byla na studenckiej niestety, mimo ze moja siostra za rok dostanie obywatelstwo amerykanskie. Z tego co mi wiadomo to na studenckiej mozna sie uczyc w HS max 12 msc, a ty tam chodzilas 2 lata..na jakim poziomie angielskiego bylas wyjezdzajac? Czy ciezko bylo ci sie "wtopic" w spoleczenstwo szkole, amerykanskie obyczaje, jezyk? Czy wymagalo duzo pracy od Cb by miec dobre oceny z przedmiotow i je rozumiec? Zdawalas moze tamtejsze prawo jazzdy? Mam jeszcze wiele pytan. Najchetniej to prosze wejdz na moj profil i bloga, a potem zakladke facebook i mnie zapros do znajomych, to byloby nam sie latwiej dogadac niz w komentarzach ;)
    Pozdrawiam, Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze planuje kierunek studiow podobny do twojego ;) albo cos z analityka medyczna, DNA itp. ;p na fb juz Cie zaprosilam

      Usuń