sobota, 25 stycznia 2014

ICE-POCALIPSE 2014

No więc piątek był ciekawy dzień bo zimno i to dość poważnie, bo było chyba poniżej zera (w celcjuszach), szkoły pozamykane, do pracy nie kazali przyjeżdżać, zresztą i tak niektóre drogi były pozamykane więc nawet jak ktoś się uprze żeby jechać pracować (czyli jak np moja mama która strasznie chciała:P) to może się zdarzyć że dojazd nie będzie najciekawszy i może zająć nadzwyczaj sporo czasu (ale w końcu nie pojechała).

I ogólnie no rozumiem, bo lód na drogach to dość niebezpieczna sprawa, w Houston to się zwykle nie zdarza itd... ALE trochę się mozna pośmiać z paniki bo czemu nie:
:D

Także pogoda to jedna sprawa... W sumie nie obraziłabym się jakby już się zrobiło ciepło bo nie chce mi się ubierać w te wszystkie warstwy i chcę się ubierać WYGODNIE...Ale z drugiej strony nie chcę upałów więc może niech jest jak jest, koniec marudzenia :D

###

Mineły już dwa tygodnie semestru wiosennego. Na zajęcia z angielskiego jeżdżę do innego kampusu (Katy), który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pierwsza sprawa to nie ma problemów z parkingiem. Mam zajęcia na chyba najbardziej ulubioną godzinę studentów tutaj (czyli na 11) i zawsze niezależnie od tego czy przyjadę wcześniej czy na ostatnią chwilę - zawsze jest sporo wolnych miejsc parkingowych. Na drugim kampusie (Spring Branch) zawsze o 11 byla masakra... Tam też mam zajęcia ale tym razem na 8 rano więc nie mam problemów.. o 8 mało osób przyjeżdża, bo nikt się nie chce zrywać wcześnie z wyra, wiadomo :P

Druga rzecz na kampusie Katy to taka że jak się wchodzi to na środku słuchajcie jest fontanna i roślinki i w ogóle jest tak...ładnie. I to w środku budynku tak. No ja byłam zachwycona. I ławeczki naokoło tego. Super sprawa.
 
Tylko układ jakiś dziwny mają, piętra, zakrętasy jakieś... Można się pogubić. Szczególnie ja mogę się pogubić, bo słabo się orientuję w przestrzeni :P Dla przykładu, Tata prosił w ostatni piątek żebym pojechała do jego pracy odebrać jego wizytówki. No i nie ma problemu ok, przyjeżdżam, dzień dobry ja tu po wizytówki... Wjeżdżam windą na 4 piętro, dokładnie jak Tata mówił. Wjechałam na 4 piętro, odebrałam wizytówki po czym rozejrzałam się naokoło i patrzę o! Winda! Nie muszę się cofać do korytarza bo winda jest dwa kroki ode mnie! Wsiądę!
Winda zamknęła się... ruszyła... i wyczułam wówczas że nie był to najlepszy pomysł. Wylądowałam w miejscu zupełnie innym niż powinnam. Okazało się że zjechałam windą dla robotników i znalazłam się w jakims magazynie czy coś kto to tam wie.. Na moje szczęscie były tam drzwi na dwór więc szybciutko wyszłam naokoło się przeszłam, weszłam głównym wejściem (bo wchodziłam jako visitor i musiałam się wypisać u pani recepcjonistki)... Pani recepcjonistka była zagubiona i z początku spojrzała się dziwnie i kompletnie nie rozumiała co ja w ogóle zrobiłam i jakim cudem to wszystko i właściwie dlaczego nie wróciłam tą samą drogą no ale cóż... Blondynki tak mają! ;p

###

Co do mojej pracy nad sobą no to ciężko mi idzie jeśli chodzi o regularną naukę - w pierwszy tydzień było jeszcze ok, teraz trochę gorzej... Ehh ja to zawsze na ostatnią chwilę odkładam wszystko... i to jest mój największy problem:P Tzn w końcu wszystko zrobię ale w stresie i w ogole:P

Ale zrobiłam pierwszy krok w sprawie pracy. Jest w szkole taka pani co pomaga pracować nad CV, przygotować się do interview i ogolnie pomaga w znalezieniu pracy. Rozmawiałam z nią w ten czwartek, zrobiła na mnie bardzo sympatyczne wrażenie. Aplikuję na pozycję asystenta w naszym szkolnym computer lab. Jeżeli to nie wyjdzie to jeszcze jest admission office gdzie również ponoć potrzebują asystentów, więc zobaczymy :) W poniedziałek mam kolejne spotkanie z tą panią i będziemy się przygotowywać do interview. Muszę przyznać że strasznie cieszy mnie współpraca z nią, co prawda rozmawiałyśmy tylko raz...ale już mam taką większą motywację do znalezienia tej roboty i dodaje mi to pewności siebie, bo jak próbowałam sama szukać to nawet nie wiedziałam od czego zacząć, za co się zabrać... a tak z jej pomocą myślę że w końcu mi się uda:) Trzymajcie kciuki za mnie!





czwartek, 2 stycznia 2014

Nooooi mamy 2014

Święta święta i po świętach.. Sam fakt przeżycia okresu przedświątecznego uważam za sukces. Ludzie na parkingach przed sklepami totalnie w innym świecie. Nie tylko kierowcy - piesi też. Masakra jakaś. Cieszę się że już po wszystkim.

Jako że Amerykanie nie obchodzą wigilii tylko Boże Narodzenie, zaprosiłam koleżankę amerykanską swoją do nas by mogła zobaczyć jak Polacy świętują sobie. Jedzenie coś nie bardzo jej podeszło. Myślę że to było za dużo nowych smaków naraz dla niej. Ale ogólnie podobało jej się. Zdjęć z wigilii niestety nie mam :< Powinnam popracować nad zdjęciami żeby ten blog był trochę ciekawszy, wiem.. Postaram się!

I nie wiem jak Was ale mnie święta cieszyły w tym roku przez chwilę dosłownie a później już tak nie bardzo... Starzeję sie pewnie :P

Przerwa od szkoły też jest taka dość długa co z jednej strony dobre i fajne ale z drugiej już jestem gotowa do nauki. A jeszcze mam wolne do 13.

Sylwester to w sumie jak zwykle spędziłam w domu, nic wielkiego. Co ciekawe dopiero w tym roku widziałam jakieś fajerwerki. W ubiegłym roku i dwa lata temu nic (tyle co w telewizji:P). Teraz właściwie tylko to co sąsiedzi odpalili. Nie ma tu za dużo strzelania bo to nielegalne. Kary w wysokości $500-$2000 za jeden fajerwerek!

Nie mam jakośtam dużo postanowień na ten rok, ponieważ zwykle robię sobie listę mało realnych planów którą potem i tak gubię a planów nie realizuję... Więc w tym roku zamierzam raczej na bieżąco wymyślać sobie cele i w ten właśnie sposób pracować nad sobą. Bo w końcu to że zaczął się nowy rok nie ma żadnego znaczenia, zmiany można wprowadzić niezależnie od daty...

Przede wszystkim na ten moment pierwsze zadanie to zapisać się na jakies koło naukowe w szkole, bo myślałam o tym już wczesniej ale jakoś nie zrealizowałam tego, więc teraz muszę i się zmuszę. Szczególnie że koleżanka się przenosi do innej szkoły to dobrze by było poznać nowych ludzi. Co jest dla mnie sporym problemem... No ale zobaczymy może się jakoś ogarnę w tej kwestii w końcu :D

Szczęśliwego Nowego Roku życzę wszystkim bardzo serdecznie!