poniedziałek, 4 lutego 2013

Americansss



Pytacie się mnie jacy są w Ameryce ludzie.
Wydaje mi się że po pierwsze dużo milsi niż w Polsce i dużo dużo bardziej otwarci, przyjaźni i skłonni do pomocy. Na początku wiele rzeczy mnie dziwiło. Przede wszystkim pytanie które słyszy się tyle razy dziennie, tylko że w różnych formach - Hey how are you? Hey how are you doing?  How is it going? Wydawało się to dość upierdliwe. I zastanawiałam się... co to kogo obchodzi jak ja się mam?

Teraz mój pogląd na temat popularnego zaczepiacza w postaci pytania How are you zmienił się kompletnie. Sama teraz krzyczę do ludzi "Heyyy How are you? What a beautiful day today!", bo jakoś zauważyłam, że jest to wspaniały przełamywacz że tak powiem, wszelkich barier międzyludzkich i jakże lekko można rozpocząć krótką konwersację z sąsiadem czy znajomym i jednocześnie poczuć się... lepiej. Usłyszysz że ktoś czuje się dobrze,  Ty powiesz że czujesz się dobrze, do tego jest piękny dzień, więc od razu jakoś bardziej chce się żyć i jakoś radośniej się patrzy na świat :)

Choć niestety zaczepialstwo ma też swoje złe strony... Bo na przyklad tu, faceci jakoś dużo bardziej lubią się gapić...Jak to moja Mama mówi nawalają hormonów do tego żarcia i potem chodzą takie napaleńce.
I tak się gapio:






2 komentarze:

  1. No kurcze, a ja się dopiero dogrzebałam to Twojego bloga! No to powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń