Minęło półtora roku, podczas gdy nie jadłam:
:((((
I taka kazjerka z almette... mmm....
A na deser fantazja jagodowa...
Serek wiejski, mullermilk, 3bit, grześki i inne wafelki....zjadłabym.
Ale nie że wszystko za jednym razem.
Ehh, no cóż nie ma takich rzeczy w USA.
Ale są inne, równie przepyszne, i można się po jakimś czasie przyzwyczaić do nowych smaków. Z początku było to trudne. Pamiętam jak się denerwowałam i myślałam sobie łot de ef ys dys?! Czemu nie mogą mieć tu normalnego jedzenia?! I że w ogóle się nie znają Amerykańce jedne, nie wiedzą co dobre. Na przykład:
Nie umiem jeść tej szynki.
Nie jestem w stanie.
Do wielu rzeczy się przyzwyczaiłam, mogę się nawet przestawić na fat free jogurty...
Ale ta szynka.. mi nie podchodzi.
Nie wiem czy widać, chyba nie, ale tam u góry jest napisane 98% fat free. Zapomnieli dopisać że zamiast tłuszczu sypnęli sugar "/
No ale przejdźmy to rzeczy miłych i przyjemnych by tak troszkę pozytywnych barw nabrał ten post,a nie że taka maruda ze mnię.
Może zacznę od rzeczy typu pieczywo.
A, i chciałabym zaznaczyć iż wszystkie produkty, które pokazuję w tym poście, jem okazjonalnie, żeby ktoś nie myślał że jakiś fatass ze mnie :) Moi Kochani Rodzice wyjechali po prostu na kilka dni, i nakupowali wszystkich tych pyszności...
że w razie gdyby mnie złapał smutek i gorzka tęsknota, to mam spokojnie czym się dosłodzić :')
Na początek biscuits... Ok, tu przyznam, że zawsze mamy jedno opakowanko w lodówce, w razie gdyby skończył się chleb jakoś niespodziewanie. W środku tej puszki jest około 8 bułeczek, które się wstawia na 15 min do piekarnika. I nie ukrywam, ciężko jest zjeść tylko jedną. Są takie delikatne i lekkie w smaku, że mmm.. rozpływają się w ustach ...
180kcal/biscuit ale ćsssii.. co tam, od czasu do czasu jak już nic nie ma w lodówce to można. Prawda? Prawda, ok następne to:
Jadam je też od czasu do czasu. Je = bajgle.
Bajgle są w przeciwieństwie do biscuits sycące bardzo, trochę jak taka zbita bułka. Z dziurką w środku. I jedna taka buła zdecydowanie wystarczy. Jada się je z cream cheese. Choć te cynamonowe wyglądają tak, że będą wystarczająco słodkie i smaczniutkie bez :D A propos cream cheese, nie wiem, nie pamiętam czy jest w Polsce coś takiego:
Jest to baaardzo smaczne. Nie jest to nutella, ale to też spokojnie można wyjadać łyżeczkami prosto z pojemniczka :)
A teraz...
...dla odmiany - coś słodkiego.
Osobiście moje ulubione to te fioletowe - explosion. Mają jakieś takie jagodowo jeżynowo malinowe smaczki.
Teraz coś powiedzmy konkretnego i na słono:
Lean cuisine robi przepyszne mini obiadki mrożone. Można bez obaw zjeść lean cuisine pizze, spagghetti z meatballsami czy cokolwiek innego co zwykle ma 2000 kalorii.
Lean cuisine mają tak mało pewnie dlatego że są takie mini.
I że mają tak mało sera.
I że nie da się nimi najeść.
Ale da się zaspokoić głód i i tak smakują dobrze. Dla zainteresowanych - pizza pepperoni powyżej - 380 kcal.
Żeby nie było że same niezdrowe rzeczy to healthy choice powyżej.. Wygląda smacznie. Jutro pewnie zjem na obiad :)
Okej to jest mój faworyt. Jako że w ciągu tygodnia staram się nie jeść słodyczy, to to właśnie ratuje mnie w chwili gdy MUSZĘ coś przekąsić słodkiego. To takie malutkie kwadracikowe granola batoniki z cieniutką warstwą masła orzechowego i ciemnej czekolady. 80 kcal yaay to brzmi nieźle, huh? Bardzo lubię przekąski Nature Valley.
Był moment że zatęskniłam za...
Krakersy Super... :'( No były super. Ale tu mam takie:
Są w różnych smakach. I są bogate w błonnik...i tego typu zdrowe sprawy.
No i oczywiście największym bólem było rozstanie z....
To moje życie na nowo nabrało sensu... Double Fudge Brownie Ice Cream... I niczego więcej nie trzeba!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz