Najpierw na pierwszej lekcji przygotowaliśmy żele agarowe. Te musialy zastygnąc przez noc. W środku żelu zrobiliśmy wcześniej takie dziurki do których potem mogliśmy ładować DNA. Załadowane żele wkładalismy później do electrophoresis chamber które były podłączone do zasilania, pod wpływem czego poszczególne nukleotydy zaczęły się przemieszczać na drugą stronę żelu i układać się w konkretnej sekwencji!
Następnie jak już się wszystko przewędrowało, naszedł czas na obserwacje. Jeżeli sekwencje nukleotydów któregokolwiek dziecka były takie same jak sekwencje nukleotydów tych zmutowanych oznaczało to że dziecko jest chore. Jesli ułożone z sekwencją zdrowego DNA to znaczy że zdrowe. I właśnie tak się u nas ułożyły.
Eksperyment uważam mega ciekawy, tak troche liznelismy czegoś ala CSI :)
Aha, no i złożyłam aplikacje na uniwersytet i dostałam taki oto list :)

Nukleotydy sie wzelowaly w nie-zmutowanej sekwencji... o ile dobrze zrozumialem....
OdpowiedzUsuńuważam , że Twoja interpretacja jest właściwa pod warunkiem, że warunki laboratoryjne wzelówki były sekwncyjne
OdpowiedzUsuńA od kiedy na studia?
OdpowiedzUsuńEkstra gratulacje :)
Dziekuje bardzo! :) Szkola zaczyna sie pod koniec sierpnia zwykle.
UsuńAle nie pojde do Sam Houston - zmienilam i plan i kierunek. Co chwile mi sie zmienia... Ciezka decyzja!