Pytanie które mam okazję słyszeć dość często: czy tęsknię?.... trudno powiedzieć.
Zazwyczaj nie, bo chodzę do szkoły i mam jakieś zajęcia, przyzwyczaiłam się już zresztą do życia tutaj. Jeśli tęsknię, to za ludźmi. Od czasu do czasu potrafi mnie nagle ni stąd ni zowąd uderzyć dość mocne uczucie tęsknoty. A później mija. Z jednej strony ciągle jest jakiś kontakt z Polską przez facebook'a, a od czasu do czasu skype'a. Mogę napisać praktycznie w każdej chwili do kogo mam ochotę. A z drugiej strony, wszyscy tutaj mi mówią, że powinnam ograniczać ten kontakt do minimum, ponieważ nigdy nie znajdę tu w Stanach przyjaciół. Jest to prawda, ja niestety nie wierzyłam rodzicom na samym początku i trochę się męczyłam i utrudniłam sobie życie na początek. Cała ja :-)
Tęskniłam na początku mocno za jedzeniem. Tu chleb inaczej smakuje (sztucznie i słodko), nie ma takiego wyboru jogurtów, nie ma serka wiejskiego, twarożków almette, serków homogenizowanych, nie ma czekolad nadziewanych W OGÓLE, a szynka smakuje jakby dodali do niej kilo cukru... ALE za to są przepyszne owoce i bardzo duży wybór różnych zdrowych np. owsianych przekąsek. Jogurty jakieś sobie znalazłam, chleb normalny w miarę udało się znaleźć też i zapomniałam troszkę jak smakują niektóre polskie produkty. Także już z amerykańskim jedzeniem już jestem ok:)
Ale na pewno tęknię za mooorzem.... Od czasu przyjazdu do US byłam nad morzem RAZ w Galveston (około półtorej godziny drogi samochodem). Niestety nie to co w Gda - autobus, 15 min i jestem. Oh well:)
Za polską edukacją nie tęsknię. Lubię większość moich nauczycieli tutaj, a szkoła do której chodzę jest nowiusieńka.Otworzyli ją około 10 lat temu,i może nie jest tak dobra jak wtedy ale czegokolwiek by o niej nie powiedzieć, to i tak nigdy nie chodziłam do tak ładnej i fajnej szkoły. Ma trochę głupich zasad - np. jak się daje usprawiedliwienie to trzeba pisać całą historię o tym czemu się nie przyszło, przykładowo: "Nie było mnie w szkole tego i tego dnia ponieważ bolało mnie gardło bardzo bardzo mocno. Wzięłam tabletki ale nic nie pomagaly a około godziny 10 dostałam gorączki. Czułam się słabo cały dzień, a następnego dnia bylo gorzej i bolała mnie dodatkowo głowa". Mama musi podpisać i jeszcze dać swój numer telefonu. Można być chorym 3 dni/semestr max. Jeśli masz za dużo nieobecności (5 godzin z każdego przedmiotu czyli by wychodziło tydzień) możesz nie zdać! I wtedy trzeba robić credit appeal, czyli zostawać po szkole albo w czasie przerwy na lunch iść do sali S100 i siedzieć robiąc (z tego co słyszałam od nauczycieli) prace domowe i ogólnie nadrabiać zaległości, lub (z tego co słyszałam od uczniów) robić nic. Także co kto lubi, ale trzeba pilnować bo można nie uzyskać kredytu z jakiegoś przedmiotu. (czyli nie zaliczyć semestru/roku)
A mój nauczyciel od matematyki to wymaga od nas żeby mu wysyłać wiadomość dzień wcześniej że nie przyjdziemy do szkoły lub na jego lekcję i wyjaśnić dlaczego... Ale jemu to muszę poświęcić cały oddzielny post..."zasłużył" sobie na to.
Az sie prosi zapytac, czy jak wysylasz usprawiedliwianie dzien wczesniej, to tez musisz tak szczegolowo pisac? Znaczy ze przewidujesz ze bedzie Cie bolec gardlo i ze wytrzymasz z tym co najwyzej do 10tej a potem to juz mus tabletka itp ;)
OdpowiedzUsuń