piątek, 4 kwietnia 2014

University of Houston

Można zauważyć zmianę wyglądu bloga :) Stwiedziłam że tamten jest taki ciemny i smutny.

Ku mojemu zdziwieniu semestr dobiega końca. Wydawało się jakby dopiero co się zaczął... a tu zaraz egzaminy końcowe.

Zaaplikowałam do University of Houston. Biłam się z myślami jeśli chodzi o kierunek. Sama siebie już miałam dość. Rozważania na temat studiów trwają już chyba z dobre dwa lata... Zmian decyzji było mnóstwo, bo co chwila odnajdywałam jakiś kierunek, o którym wcześniej nie czytałam, stwierdzałam że jest idealny że to to a potem wolna chwila, "a poczytam jeszcze troszkę" i znów kolejne pomysły i zmiany zdania. A nigdy nie przestawałam szukać, przeglądać, no bo... a nóż coś ciekawego przegapię? Na blogu też chyba nieraz pisałam że "to tak to ten kierunek!"... Aż głupio mi teraz znów pisać "podjęłam decyzję! teraz już na 100%", ale zaaplikowałam do tylko jednej szkoły, na tylko jeden kierunek, ze świadomością, że w momencie gdy się dostanę to później zmiana kierunku będzie sprawą:

        a) Troszkę upierdliwą - 1. trzeba konsultować się z advisor - doradcą z tego wydziału na który mamy zamiar się przenieść. 2. Upewnić się że spełniamy wymagania danego kierunku / wydziału. 3. Oraz złożyć petycję z czterema podpisami od 'ważnych osób' w szkole które się na naszą chęć zmiany mogą zgodzić bądź nie.

        b) Kosztowną. Sama zmiana kierunku nie kosztuje ale fakt, że np. w przypadku gdy od początku studiów chodziliśmy na jakieś zajęcia z kierunku A, które nie są wymagane na kierunku B, to zmarnowaliśmy sobie i czas i pieniądze. Bo w końcu każde zajęcia kosztują, książki kosztują... Czyli im później się decydujemy tym tak naprawdę gorzej.

        c) Frustrującą no bo ile razy można kurna zmieniać zdanie.

Zaaplikowałam na inżynierię biomedyczną - szok czyż nie? Wróciłam jakby do punktu wyjścia? Rok temu chciałam to samo. No a teraz raz że już znudziło mi się czytanie o kierunkach. A dwa czuję się usatysfakcjonowana z moją ostateczną decyzją i jestem jakby spokojna i z radością i optymizmem patrzę w przyszłość. A gdy spojrzałam na ten kierunek pod kątem zajęć na jakie będę chodzić to w sumie bardzo mi się wydają te studia ciekawe. Na trzecim roku wybiera się specjalizację jedną z trzech:
  • Diagnostyka obrazowa
  • Genomika, proteomika i bionanoinżynieria
  • Neuroinżynieria
Brzmi fajnie, aczkolwiek nie skłaniam się jeszcze ku żadnej specjalizacji, jeszcze mam czas.
Mam nadzieję też zapisać się na jakieś koło naukowe jak już tam zacznę chodzić na zajęcia jesienią.

Dowiedziałam się też że może i dobrze ze zamierzam dojeżdżać bo kampus mimo że fajny i ładny to znajduje się w nieciekawej części miasta gdzie wieczorami spokojnie można wpaść na człowieka z bronią. Także... ta...

Poniżej kilka zdjęć które zrobiłam gdy któregoś zimowego dnia wybrałam się z koleżanką do UH (proszę wybaczyć jakość - robione kalkulatorem i ilość - wpadłam na zrobienie zdjęć za późno).

Dotykanie łapki ma podobno przynosić szczęście:


Wiewiórków pełno i bardzo blisko podbiegają, takie z nich przyjazne torby pcheł jak to my je tutaj uroczo nazywamy. 

Sztuka:

Jarałam się drzewkami i alejkami, bo za wiele nie ma terenów spacerowych w Houston.


Bardzo mi się podobał kampus, jednakże następnym razem porobię zdecydowanie więcej zdjęć.

Od 4 dni moja aplikacja ma status "complete" - czyli dosłałam już wszystkie niezbędne dokumenty. W ciągu 7-10 dni roboczych od tej zmiany statusu ma nadejść od szkoły mail z decyzją czy akceptują czy nie. Czekam bardzo niecierpliwie, bez przerwy sprawdzam mail:D Trzymajcie kciuki!


4 komentarze: